Są miejsca na mapie Europy, gdzie historia nie milknie.
Malta jest jednym z nich.
To tutaj, pośród rozgrzanych słońcem murów Valletty i spokojnych dziś wód Grand Harbour, rozgrywał się jeden z najbardziej dramatycznych rozdziałów II wojny światowej – Siege of Malta – oblężenie Malty.
I to tutaj, wśród alianckich okrętów, powiewała również polska bandera.
Morze, które było linią życia
Malta nie mogła przetrwać bez morza.
Każdy statek, który przebijał się przez niemieckie i włoskie ataki, był nie tylko transportem – był nadzieją.
Wśród tych, którzy tę nadzieję chronili, znajdowały się polskie niszczyciele:
ORP Krakowiak i ORP Piorun.

Nie były to tylko jednostki wojenne.
Były strażnikami życia.
Eskortowały konwoje, osłaniały statki handlowe, wchodziły w ogień artylerii i pod bomby – wiedząc, że bez nich Malta upadnie.
ORP „Piorun” – symbol odwagi, znany z bezpośredniej walki z „Bismarckiem” – także tutaj, na Morzu Śródziemnym, kontynuował swoją służbę.

Późnym wieczorem 26 maja 1941 r. polski niszczyciel ORP „Piorun”, w ramach operacji Royal Navy, podjął na Atlantyku walkę z najpotężniejszym wówczas okrętem Kriegsmarine, pancernikiem „Bismarck”. Dzień później brytyjski zespół pościgowy posłał na dno dumę niemieckiej floty.
ORP „Krakowiak” – mniej znany, lecz równie niezłomny – wykonywał codzienną, śmiertelnie niebezpieczną pracę eskorty.
Cisza pod wodą – „Kujawiak”
Ale historia Malty to nie tylko opowieść o przetrwaniu.
To także opowieść o stracie.
W czerwcu 1942 roku ORP Kujawiak płynął w konwoju „Harpoon” – jednej z najważniejszych prób dostarczenia zaopatrzenia oblężonej wyspie.
Nie dotarł.
W nocy z 15 na 16 czerwca, u wejścia do portu uderzył w minę i został śmiertelnie uszkodzony – zatonął niemal u celu.
Pozycja wraku to 35°53′N, 14°31′E – tuż u wejścia do Grand Harbour.
Dziś, na głębokości około 90 metrów, spoczywa tam wrak. Nie jako relikt.
Jako świadectwo.

🇵🇱 Polska obecność, europejska pamięć
Na Malcie spotykają się historie narodów – jak również brytyjskich obrońców, maltańskich cywilów i Aliantów z całego świata.
Wśród nich – Polacy.
Polscy Marynarze, którzy nie walczyli o własne wybrzeże a jednak oddali życie za wolność Europy – byli daleko od domu – lecz tam, gdzie byli potrzebni.

Pamięć, która trwa
Dziś wody wokół Malty są spokojne.
Statki wpływają do portu bez strachu.
Turyści patrzą na Vallettę z zachwytem.
Ale pod powierzchnią – i w historii – wciąż obecne są ślady tamtej walki.
ORP „Krakowiak” i ORP „Piorun” przypominają o odwadze.
ORP „Kujawiak” – o cenie tej odwagi.
I dlatego, stojąc nad brzegiem Morza Śródziemnego, warto pamiętać że wolność Europy nie narodziła się tylko na lądzie.
Rodzila się także tutaj – na morzu.
Pod polską banderą.







Text i zdjęcia: Polish Sue





Leave a comment