Są historie, które nie powinny nigdy zniknąć z naszej pamięci. Historie ludzi, którzy po utracie wolnej Ojczyzny nie złożyli broni. Walczyli dalej – na ziemi, morzu i w powietrzu – wierząc, że Polska jeszcze powróci na mapę Europy.

26 sierpnia 2026 roku o godz. 12:00 w Muzeum Sił Powietrznych w Dęblinie odbędzie się uroczyste odsłonięcie tablicy poświęconej pamięci polskich żołnierzy i personelu Polskich Sił Powietrznych na Zachodzie: por. Romana Matuszkiewicza „Matsona”, płk. pil. Władysława Gnysia oraz plut. Feliksa Golińskiego.

To trzy różne wojenne życiorysy. Łączy je jednak służba Polsce i udział w walce przeciwko niemieckiemu totalitaryzmowi. Ich losy pokazują również, że zwycięstwo w powietrzu było dziełem nie tylko pilotów, ale całych zespołów – nawigatorów, mechaników, personelu naziemnego i wszystkich tych, którzy każdego dnia przygotowywali samoloty i ludzi do kolejnych misji.

Porucznik Roman Matuszkiewicz „Matson” – pilot nawigator Dywizjonu 300.

Porucznik Roman Matuszkiewicz „Matson” – pilot nawigator Dywizjonu 300.

Roman Matuszkiewicz urodził się 13 maja 1911 roku w Zarubińcach na Kresach Wschodnich Rzeczypospolitej, na terenie dzisiejszej Ukrainy.

Przed wybuchem wojny służył w Wojsku Polskim. Po rozpoczęciu walk jego droga doprowadziła go do Polskich Sił Powietrznych na Zachodzie. W 1943 roku rozpoczął specjalistyczne szkolenie na nawigatora. Najpierw latał na samolotach Avro Anson, następnie przeszedł szkolenie na Wellingtonach, Halifaxach i Lancasterach.

Po zakończeniu szkolenia został przydzielony do słynnego 300 Dywizjonu Bombowego „Ziemi Mazowieckiej”, pierwszej polskiej jednostki bombowej utworzonej w Wielkiej Brytanii.

Jako członek załogi bombowca wykonywał niezwykle niebezpieczne misje nad terenami okupowanymi przez Niemcy. Jego zachowany dziennik pokładowy dokumentuje 28 lotów operacyjnych między 1 sierpnia a 11 października 1944 roku, w tym zarówno misje dzienne, jak i nocne nad Francją, Holandią, Belgią i Niemcami. Najdłuższy lot trwał blisko 10 godzin!

Każdy taki lot oznaczał ryzyko śmierci. Polskie załogi bombowe wiedziały, że nie każda maszyna wróci do bazy.

Porucznik Roman Matuszkiewicz „Matson” – pilot nawigator Dywizjonu 300.

Za swoją służbę Roman Matuszkiewicz został odznaczony m.in. Krzyżem Walecznych i dwoma Medalami Lotniczymi, a także medalami i gwiazdami kampanijnymi.

Po wojnie zamieszkał w Stanach Zjednoczonych. Zmarł 10 kwietnia 2009 roku w Monroe w Connecticut, mając 98 lat.

Szczególnym momentem w historii jego pamięci było pośmiertne uznanie jego grobu przez Instytut Pamięci Narodowej za grób weterana walk o wolność i niepodległość Polski. Grób Romana Matuszkiewicza został wpisany do Rejestru Grobów Weteranów pod numerem 9880.

„Matson” nie walczył dla sławy. Walczył, ponieważ wierzył, że Polska ma prawo być wolna.

Więcej o Poruczniku Romanie Matuszkiewiczu na linku:


🇵🇱 Płk pil. Władysław Gnyś – pierwszy polski i aliancki zwycięzca powietrzny II wojny światowej

Historia Władysława Gnysia jest jedną z najbardziej niezwykłych kart polskiego lotnictwa.

Urodził się 24 sierpnia 1910 roku w Sarnowie. W 1931 roku rozpoczął służbę wojskową, a dwa lata później ukończył kurs pilotażu. Później został instruktorem pilotażu i związał się również z Dęblinem, gdzie kształcili się przyszli polscy piloci. W 1939 roku otrzymał przydział do 121 Eskadry Myśliwskiej 2 Pułku Lotniczego w Krakowie.

1 września 1939 roku

Nad ranem pierwszego dnia wojny Gnyś wystartował z lotniska w Balicach wraz z dowódcą, kpt. Mieczysławem Medweckim.

Niemieckie samoloty zaatakowały polskie lotnictwo. Medwecki został zestrzelony. Gnyś zdołał uniknąć niemieckiego myśliwca i kontynuował lot.

W rejonie Olkusza zaatakował niemieckie bombowce Dornier Do 17. W wyniku jego ataku dwie niemieckie maszyny spadły w okolicach Żurady.

Władysław Gnyś jest powszechnie uznawany za pierwszego polskiego i alianckiego pilota, który odniósł zwycięstwo powietrzne nad niemieckim samolotem podczas II wojny światowej.

Jego wojna jednak dopiero się rozpoczynała.

Płk pil. Władysław Gnyś

Po kampanii wrześniowej przedostał się przez Rumunię do Francji. Walczył również w lotnictwie francuskim, a po upadku Francji dotarł do Wielkiej Brytanii. Tam służył m.in. w 302 Dywizjonie „Poznańskim”, a później w 316 i 309 Dywizjonie.

W 1944 roku objął dowództwo 317 Dywizjonu „Wileńskiego”.

27 sierpnia 1944 roku, podczas misji nad Francją, jego samolot został trafiony przez niemiecką obronę przeciwlotniczą. Gnyś musiał lądować awaryjnie. Po opuszczeniu rozbitego samolotu został ostrzelany i ciężko ranny. Niemcy zabrali go do szpitala, jednak wkrótce szpital został oswobodzony przez francuskich partyzantów. Rannego pilota przekazano następnie aliantom.

Po wojnie Władysław Gnyś wyemigrował do Kanady. Zmarł 28 lutego 2000 roku w Beamsville.

Został odznaczony m.in. Krzyżem Srebrnym Orderu Wojennego Virtuti Militari, trzykrotnie Krzyżem Walecznych oraz Medalami Lotniczymi.

Jego historia jest szczególnie ważna dla Dęblina – miejsca, w którym kształcili się polscy piloci, którzy później bronili nieba Polski, Francji i Wielkiej Brytanii.


Plutonowy Feliks Goliński – cichy bohater polskiego lotnictwa

Nie wszyscy bohaterowie nosili w kabinie samolotu pilotki i nie wszyscy wracali z misji jako zwycięzcy powietrzni.

Plutonowy Feliks Goliński – inż. Służby naziemnej. Dyw 316 i 302.

Feliks Goliński, urodzony 2 maja 1905 roku, był człowiekiem, którego służba pokazuje drugą stronę historii Polskich Sił Powietrznych – ogromną rolę personelu naziemnego.

Z zawodu był inżynierem mechanikiem. Po wybuchu wojny jego umiejętności techniczne stały się niezwykle cenne dla polskiego lotnictwa. Służył w 302 Dywizjonie „Poznańskim” oraz 316 Dywizjonie „Warszawskim” jako specjalista personelu naziemnego.

To właśnie tacy ludzie jak Feliks Goliński sprawiali, że polskie Hurricane’y i Spitfire’y mogły każdego dnia wzbić się w powietrze.

Mechanicy i inżynierowie pracowali często w cieniu pilotów. Ich nazwiska nie pojawiały się na pierwszych stronach gazet. Jednak od ich pracy zależało życie załóg.

Każdy samolot musiał zostać sprawdzony, naprawiony, zatankowany i przygotowany do kolejnego lotu. Awaria mogła oznaczać śmierć pilota. Dlatego personel naziemny również ponosił ogromną odpowiedzialność za powodzenie operacji.

Feliks Goliński brał udział w służbie podczas Bitwy o Anglię, a za swoją wojenną działalność został trzykrotnie odznaczony Medalem Lotniczym a także medalami i gwiazdami kampanijnymi.

Zmarł 28 maja 1983 roku w Londynie.

Dzisiaj jego historia jest szczególnie bliska rodzinie Golińskich. Pamięć o nim jest przekazywana kolejnym pokoleniom, pokazując, że bohaterstwo nie zawsze wygląda tak samo.

Więcej o Feliksie Golińskim na linku:

Czasami bohater siedzi w kokpicie. Czasami stoi przy samolocie i przez wiele godzin naprawia jego silnik, aby następnego dnia ktoś inny mógł polecieć walczyć.


Trzy historie – jedno pokolenie

Roman Matuszkiewicz, Władysław Gnyś i Feliks Goliński reprezentują trzy różne oblicza polskiej wojennej służby.

Gnyś – pilot myśliwców, który już 1 września 1939 roku zapisał się w historii jako pierwszy polski i aliancki zwycięzca powietrzny tej wojny.

Matuszkiewicz – pilot nawigator Dywizjonu bombowego 300, który podczas 28 misji prowadził polskie załogi bombowe nad okupowaną Europą.

Goliński – mechanik i inżynier personelu naziemnego, którego praca pozwalała polskim pilotom wzbić się w powietrze i wrócić bezpiecznie do bazy.

Ich drogi były różne, ale cel był ten sam – wolna Polska.

Dlatego tablica, która zostanie odsłonięta 26 sierpnia w Muzeum Sił Powietrznych w Dęblinie, jest czymś więcej niż pamiątką rodzinną. Jest symbolem pamięci o całym pokoleniu polskich lotników i żołnierzy Polskich Sił Zbrojnych na Zachodzie, którzy po 1939 roku kontynuowali walkę poza granicami Ojczyzny.

Dęblin – „Szkoła Orląt” – jest dla takiego upamiętnienia miejscem szczególnym.

To tutaj kształcili się polscy piloci. To stąd w świat wyruszyło pokolenie ludzi, którzy później walczyli nad Polską, Francją, Belgią, Holandią, Niemcami i Wielką Brytanią.

🕯️ Niech pamięć będzie naszym obowiązkiem

26 sierpnia 2026 roku pochylimy głowy nad ich historią.

Nie tylko nad historią wielkich zwycięstw, ale również nad codziennym poświęceniem, strachem, rozłąką, tęsknotą za Ojczyzną i ogromną odpowiedzialnością, jaką ponosili młodzi Polacy, którzy znaleźli się tysiące kilometrów od rodzinnych domów.

Roman Matuszkiewicz „Matson”.
Władysław Gnyś.
Feliks Goliński.

Trzy nazwiska. Trzy życiorysy. Jedna Polska.

Cześć Ich Pamięci! 🇵🇱
Chwała Bohaterom!
Pamięć o nich niech trwa przez pokolenia.

📅 26 sierpnia 2026 r.
🕛 godz. 12:00
📍 Muzeum Sił Powietrznych w Dęblinie, ul. Lotników Polskich 1

Na uroczystość zapraszają Dyrektor Muzeum Sił Powietrznych w Dęblinie Monika Żmuda oraz fundatorki tablicy rodziny lotników – Iwona Golińska i Elżbieta Gajda

Opracowano na podstawie materiałów Muzeum Sił Powietrznych w Dęblinie, Instytutu Pamięci Narodowej oraz dokumentacji rodzinnej i archiwalnej.

Tekst: Polish Sue

Leave a comment

Trending