8 września przypada 76. rocznica śmierci Hanki Ordonówny – jednej z największych gwiazd przedwojennej Polski.
Zachwycała publiczność swoim głosem, elegancją i niezwykłą sceniczną osobowością.
Za wizerunkiem słynnej aktorki i piosenkarki kryła się jednak kobieta, której życie naznaczyły więzienie, sowieckie represje, wojna, tułaczka i ogromne osobiste poświęcenie.
Jej losy były znacznie bardziej dramatyczne niż role, które kiedykolwiek odgrywała na scenie.

Gwiazda przedwojennej Warszawy
Hanka Ordonówna, właściwie Maria Anna Pietruszyńska, urodziła się w Warszawie w 1902 roku. Na scenie pojawiła się jako bardzo młoda dziewczyna. Talent, niezwykła osobowość i charakterystyczny głos szybko uczyniły z niej jedną z najbardziej rozpoznawalnych artystek II Rzeczypospolitej.
Stała się symbolem artystycznego świata przedwojennej Warszawy.
Występowała w teatrach, kabaretach i na scenach muzycznych. Jej piosenki zdobywały ogromną popularność, a sama Ordonówna była podziwiana za elegancję, temperament i sceniczną charyzmę.
Nie była jednak wyłącznie artystką. Stała się ikoną.
Jej małżeństwo z Michałem Tyszkiewiczem, arystokratą wywodzącym się z jednego z najbardziej znanych rodów ziemiańskich dawnej Rzeczypospolitej, wywołało ogromne zainteresowanie. Słynna artystka i przedstawiciel arystokracji – ich związek komentowała cała Warszawa.
Nikt nie mógł wówczas przewidzieć, jak ciężką próbę przyjdzie im przejść.

Wojna zmieniła wszystko
We wrześniu 1939 roku świat, który Ordonówna znała, przestał istnieć.
Po agresji sowieckiej na Polskę znalazła się na terenach okupowanych przez Związek Sowiecki. Została aresztowana przez NKWD i trafiła do więzienia.
Dla kobiety, która jeszcze niedawno występowała przed pełnymi salami i należała do najbardziej podziwianych gwiazd Polski, rzeczywistość sowieckiego więzienia była brutalnym zderzeniem z wojną.

Doświadczyła represji, strachu i wyniszczających warunków. Jej zdrowie zaczęło się gwałtownie pogarszać.
Ale więzienie nie odebrało jej wewnętrznej siły.
Po zwolnieniu rozpoczął się kolejny, niezwykle trudny etap jej życia.
Wśród deportowanych Polaków
Po zawarciu układu Sikorski–Majski w 1941 roku wielu Polaków deportowanych w głąb Związku Sowieckiego odzyskało wolność. Rozpoczęła się dramatyczna wędrówka tysięcy ludzi, którzy próbowali wydostać się z sowieckiej ziemi.
Wśród nich były dzieci.
Sieroty, dzieci rozdzielone z rodzicami, dzieci, które przeżyły deportację, głód, choroby i śmierć najbliższych.
Ordonówna nie potrafiła przejść obok ich tragedii obojętnie.

Dzieci nie mogły zostać same
Wojna zmieniła jej życie, ale zmieniła również znaczenie jej sławy.
Ordonówna wykorzystała swoją popularność, aby pomagać polskim uchodźcom i dzieciom. Organizowała pomoc, występowała na rzecz potrzebujących i angażowała się w opiekę nad najmłodszymi ofiarami wojny.
Kiedy polscy uchodźcy zaczęli opuszczać Związek Sowiecki wraz z Armią Andersa, tysiące dzieci ruszyły w niezwykłą i dramatyczną podróż na południe. Przez Azję Środkową i Persję docierały do miejsc, gdzie polskie organizacje i społeczności mogły zapewnić im schronienie, wyżywienie i opiekę.
Ordonówna była szczególnie zaangażowana w ich los.
Nie była już tylko artystką.

Stała się opiekunką i rzeczniczką dzieci, które wojna pozbawiła domu.
Jej działalność była tym bardziej niezwykła, że sama była ciężko chora i wyczerpana doświadczeniami wojny.
Artystka, która służyła innym
Ordonówna doskonale rozumiała siłę sztuki.
W czasie wojny jej talent przestał być jedynie źródłem sławy. Stał się narzędziem pomocy.
Śpiewała dla Polaków rozproszonych po świecie, organizowała wydarzenia i wykorzystywała swoją rozpoznawalność, aby zdobywać środki oraz zwracać uwagę na los uchodźców.
Dla wielu ludzi jej obecność oznaczała coś więcej niż rozrywkę.
Była przypomnieniem Polski.
Polski, która została napadnięta, zniewolona i pozbawiona wolności.
Życie na wygnaniu
Wojenne doświadczenia pozostawiły trwały ślad na jej zdrowiu. Ordonówna zmagała się z gruźlicą i poważnymi problemami zdrowotnymi.
Po wojnie nie wróciła do Polski.
Jej ojczyzna znalazła się za żelazną kurtyną, a dla wielu Polaków powrót oznaczał życie w rzeczywistości podporządkowanej sowieckiemu systemowi.
Ordonówna i jej mąż zamieszkali ostatecznie w Libanie.
Far from Warsaw — z dala od Warszawy, od teatrów i od publiczności, która kiedyś ją uwielbiała — spędziła ostatnie lata życia.
Zmarła 8 września 1950 roku w Bejrucie, mając zaledwie 48 lat.
Została pochowana w Bejrucie.

Nie tylko „Ordonka”
Dziś Hanka Ordonówna jest często wspominana przede wszystkim jako wielka gwiazda polskiej sceny i wykonawczyni słynnych piosenek.
Ale jej wojenne losy pokazują znacznie więcej.
Była kobietą, która sama doświadczyła sowieckiego więzienia, represji, choroby i tułaczki, a mimo to potrafiła skierować swoją uwagę na innych.
Na dzieci.
Na ludzi, którzy byli jeszcze bardziej bezbronni niż ona.
Jej historia jest przypomnieniem, że patriotyzm nie zawsze oznacza walkę z bronią w ręku. Czasem oznacza opiekę, odpowiedzialność i odmowę pozostawienia drugiego człowieka samego w chwili największej próby.
Hanka Ordonówna weszła do historii jako gwiazda przedwojennej Polski.
Ale jej najważniejsza rola zaczęła się wtedy, gdy skończyły się światła sceny.
Z sowieckiego więzienia wyszła jako kobieta naznaczona wojną. Z wojny wyszła jako opiekunka polskich dzieci.
I właśnie dlatego jej pamięć zasługuje na coś więcej niż wspomnienie dawnych piosenek.
8 września – w 76. rocznicę jej śmierci – pamiętamy Hankę Ordonównę.
🇵🇱 Artystkę. Więźniarkę sowieckiego reżimu. Opiekunkę polskich dzieci. Polkę, która nie przestała pomagać.
Pamiętamy 🇵🇱
Tekst : Iwona Golińska
Foto: NAC, domena publiczna.





Leave a comment